Maybe one day you'll understand why
Everything you touch, oh it dies
Everything you touch, oh it dies
*Simon*
Nie potrafię zrozumieć jak mogłem ją zdradzić. Przecież ona jest całym moim światem, to dzięki niej dzisiaj żyję jak każdy inny. Dzięki niej wyszedłem na prostą, to ona była moim jedynym celem aby się z tego uwolnić. To wszystko było dla niej. Muszę ją odzyskać-Emma kocham Cie!
*Emma*
Nie mam pojęcia jak długo byłam nieprzytomna. Kiedy zaczęłam się budzić poczułam obrzydliwy zapach wilgoci zmieszany z przyjemnym zapachem męskich perfum. Leżałam na zimnej betonowej posadzce ale czułam, że pod głową mam coś miękkiego i ciepłego, ktoś głaskał mnie bardzo delikatnie po włosach... Bałam się otworzyć oczy. Leżałam tak kilka minut, czekałam na jakiś rozwój sytuacji, jednak nic się nie działo. Odważyłam się i lekko uchyliłam powieki, zorientowałam się, że moja głowa jest oparta o czyjeś uda, widziałam ciemne jeansy i parę znoszonych już adidasów firmy Nike. Byliśmy w strasznie zaśmieconym pomieszczeniu, pod ścianami ustawione były regały, a na nich walało się mnóstwo przedmiotów, począwszy na jakiś starych ubraniach, poprzez puste butelki, a kończąc na książkach i starych płytach. W drugim końcu tej pakamery stał stary stół, a obok uschnięta choinka bożonarodzeniowa.Powoli zaczęłam obracać głowę by zobaczyć czy tym mężczyzną na którego nogach leżę jest ten, kogo się spodziewam. Tak, to był on. Intrygujący rudzielec z hipnotyzującymi tęczówkami. Przez chwilę nie robiliśmy nic tylko patrzyliśmy sobie w oczy, nie wiedziałam czy to jego wina, że tu jesteśmy. Zastanawiałam się czy znów spotkałam kogoś kto będzie wplątywał mnie w swoje niezbyt czyste interesy-no bo skoro nie chce mówić o swoim zawodzie musi mieć jakiś powód w ciągu tych kilku chwil przez moją głowę przeszła lawina myśli. Z zawieszenia wyrwał mnie jego głos:
-Jak się czujesz?-Nie potrafiłam odczytać emocji z jakimi zadał mi to pytanie.
-Nie wiem...-urwałam-gdzie jesteśmy?
-W jakiejś piwnicy, nie wiem dokładnie bo zasłonili mi twarz.-Nadal był dziwnie spokojny, zero emocji.
-Wiesz czego od nas chcą,-zaczęłam powoli się podnosić-prawda?-Teraz byłam już z nim twarzą w twarz.
-Nie ale się domyślam.-Jego twarz nadal pozostawała kamienna jednak w oczach widziałam smutek i poczucie winy. Jak się później okazało te emocje były zbędne. Odwrócił wzrok.
-Boję się.-Nie wiem dlaczego to powiedziałam, zazwyczaj zgrywałam się i nie pokazywałam strachu.
-Dopóki żyję nie pozwolę Cie skrzywdzić.-Znów patrzył mi w oczy.
Usłyszeliśmy dźwięk klucza otwierającego zamek i do naszego więzienia weszło dwóch osiłków ubranych w czarne skóry. Poznałam jednego z nich. Wiedziałam dlaczego tu jesteśmy.
*Ed*
Kiedy Ci kolesie weszli, my staliśmy już prawie na baczność. Gdy ich twarze oświetliło słabe światło żarówki którą nam zostawili włączoną Emma prawie zemdlała ze strachu. Objąłem ją mocno w tali by nie osunęła się na posadzkę. Poznała ich, w przeciwnym razie by tak nie zareagowała.
-Stary, popatrz jakie gołąbeczki-wybuchł idiotycznym śmiechem-a co o tym myśli Simon?
Kim do cholery jest Simon?-zastanawiałem się jednak wolałem nic nie mówić.
-Nie jestem już z Simonem-usłyszałem niepewny głos Emmy.
-To niedobrze kochanie bo my właśnie w jego sprawie-podszedł do niej i chyba chciał ją objąć, odepchnąłem go.
-Nie dotykaj jej-krzyknąłem do niego, chciałem zgrywać odważnego, a właściwie tak się czułem.
-Nie rozśmieszaj mnie chłopczyku!-złapał mnie za ramiona i rzucił w jeden z regałów, chyba straciłem przytomność bo nie pamiętam tego co działo się przez następne kilka minut.
Gdy się ocknąłem leżałem na podłodze otoczony stłuczonym szkłem i innymi przedmiotami które spadły wraz ze mną z szafki. Jednak to co działo się po drugiej stronie tego pomieszczenia mnie przeraziło, Emma leżała na stole, a tych dwóch obleśnych typów się do niej dobierało. Widziałem jej oczy-była bliska płaczu, chciała bym jej pomógł ale byłem prawie bezsilny. Jednak przyszedł mi do głowy szalony pomysł, złapałem jedną z nadtłuczonych butelek i rzuciłem się na stojącego bliżej mnie faceta. To były ułamki sekund, wiedziałem, że jeśli nie zabiję go on skrzywdzi tą bezbronną kobietę. Jednym szybkim ruchem przejechałem butelką po jego szyi, upadł na kolana, zaczął się dusić, a w okół było pełno krwi. Jego kumpel był zaskoczony, a może przerażony, a może i to i to? Złapałem stojący niedaleko wielki kryształowy wazon i uderzyłem go w głowę. Przez moment się nie ruszał tylko patrzy tępym wzrokiem przed siebie, a następnie osunął się po ścianie na posadzkę. Emma była cała roztrzęsiona, spojrzała na dwa nieruchome już ciała, a następnie na mnie, chyba mnie też się bała.
-Nie zrobię Ci krzywdy, chciałem Cie po prostu ratować, nie bój się.-Powiedziałem spokojnie i podałem jej rękę.
Zeskoczyła ze stołu ponad kałużą krwi szybko poprawiła ubranie i wybiegliśmy z tej piwnicy. Zachowywaliśmy się cicho, jednak budynek był pusty, byliśmy zaskoczeni bo po wyjściu okazało się, że jesteśmy zaledwie przecznicę od mieszkania Emmy. Zadecydowałem jednak, że pojedziemy do mnie bo tam będzie bezpieczniej. Gdy siedzieliśmy w moim samochodzie ona zapytała:
-Dlaczego zachowujesz się jakby zabijanie było Twoją codziennością?
~
Jak zwykle czekam na jakieś uwagi :)
Widzę, że miałaś natchnienie kryminalne. :-)
OdpowiedzUsuńRozdział zaskakujący(?), nie spodziewałam się, że Ed kogoś zabije..
Czekam na kolejny rozdział. :-)
właściwie to nie wiem czy to nie za mocne posunięcie ;)
UsuńSzczerze nie spodziewałam się takiego rozwoju akcji. Już się nie umiem doczekać dalszego rozdziału.
OdpowiedzUsuńhttp://sheerandowo.blogspot.com/
Zapraszam.
cieszę się, że udało mi się zaskoczyć, nie potrzebnie posądzałaś Simona ;)
UsuńNo właśnie on mi pierwszy przyszedł na myśl :P
UsuńCzekam na dalej, bo ciekawi mnie co będzie z Ed'em i Emmą :D
Nie spodziewałam się tego po Edzie ;p
OdpowiedzUsuńSzybko dodaj następny :)
Widzę, że wszystkich Was zaskoczyłam ;)
UsuńKolejny rozdział może w niedzielę, mam bardzo mało wolnego czasu ostatnio i się nie wyrabiam z niczym ;)
Czyżby Ed miał za sobą jakąś kryminalną przeszłość? Czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńxxx
Nie odpowiem Ci na to pytanie ;) musisz poczekać na kolejny rozdział :)
Usuń