-Ed mam wiadomość która Ci się nie spodoba.
-Mam się bać?
-Pamiętasz jak wykręcali się, że nie wybrali jeszcze supportu dla Ciebie?-zapytał Stuart
-Tak.
-Kłamali.
-A więc kogo wybrali?
-Ninę.
-Żartujesz, prawda?-Ed nie chciał w to uwierzyć.-Nie możliwe by to zrobili, nie mogli wybrać mojej byłej dziewczyny. Chcę kogoś innego albo odwołujemy trasę-powiedział stanowczo.
-Ile kurwa razy Ci mówiłem żebyś czytał umowy? Nie masz nic do gadania. Nie możesz ani domagać się zmiany supportu ani zerwać umowy. Chyba, że masz dużo, cholernie dużo kasy na zbyciu Teddy.
-Jak ty sobie to wyobrażasz? Moja dziewczyna, ja i moja ex, urocze połączenie.
-Może pogadam z nią?
-Z kim, z Em?-zapytał zaskoczony.
-Oszalałeś? Z Niną.
-Wiesz, że to nic nie da?
-Wiem ale spróbuje-manager zrobił zrezygnowaną minę i wyszedł z domu.
Ed wyjął z kieszeni swój telefon wybrał numer swojej byłej dziewczyny, właściwie nie wiedział dlaczego to robi i co jej powie. Odebrała po drugim sygnale.
*Ktoś umarł?-zapytała zupełnie naturalnym tonem
*Co?
*Nie wiem co innego mogło by się stać, że dzwonisz do mnie.
*No tak, masz rację, nasze rozstanie nie należało do najdojrzalszych-powiedział Ed.
*Ładnie to ująłeś-użyła ironicznego tonu.
*Chcę z Tobą porozmawiać o trasie.
*To dla mnie ogromna szansa na promocję, już nie mogę się doczekać.
*Nie chcę byś jechała.
*Z tego co wiem masz niewiele do powiedzenia w tej kwestii.
*Tylko grzecznie proszę abyś zmieniła zdanie i nie pojechała-był coraz bardziej zdenerwowany.
*Nie ma takiej możliwości. O coś jeszcze chcesz poprosić?
*Nie. Cześć.
*Papa-powiedziała przesłodkim głosikiem.
*kilka godzin później*
Ed i Em siedzieli pod dużym, starym drzewem w mało uczęszczanym miejscu jednego z większych parków w Londynie.
-Muszę powiedzieć Ci o czymś. Umawialiśmy się, że nie rozmawiamy o naszych poprzednich związkach jednak o jednym muszę Ci opowiedzieć.
-Chyba nie chcę tego słuchać Teddy-popatrzyła błagalnym wzrokiem.
-Jest problem, moja ex jedzie z nami w trasę.
Dziewczyna zmarszczyła czoło i robiąc zdziwioną minę powiedziała:
-Żartujesz, prawda?
-Chciałbym. Próbowałem z nią rozmawiać ale ona udaje, że nie widzi problemu. Cała nadzieja w Stuarcie, może uda mi się ją przekonać aby zrezygnowała.
-Nie, w porządku. Niech jedzie, nie jestem zazdrosna, ufam Ci-namiętnie zaczęła go całować, a on nie pozostając jej dłużny obrócił ją, przyciskając do ziemi. W końcu po kilku minutach zaciętej "walki" którą bezapelacyjnie wygrał Ed zapytał:
-Jesteś pewna?
-Tak-szczery promienny uśmiech.-Ale może opowiedz mi trochę o tym jak wyglądał wasz związek-kończąc zdanie wybuchnęła śmiechem.
-No dobrze ale w zamian za to opowiesz mi o jakimś swoim związku.
-Wiesz już za dużo o tym jak wyglądał i jak się skończył mój związek z Simonem.
-Może i masz rację, a tak w ogóle wiesz co u nich?-powiedział z prawdziwym zainteresowaniem.
-Nie, postanowiliśmy jakiś czas się nie kontaktować. Zrobiliśmy sobie przerwę-utkwiła wzrok w jednym punkcie.
-A więc z Niną byliśmy parą około pół roku ale to był dziwny związek. Opierał się głównie na seksie, właściwie nie rozmawialiśmy ani nie wychodziliśmy nigdzie razem. Skończyło się gdy nasz wspólny znajomy zapytał czy jesteśmy parą, a ona odpowiedziała coś w stylu-nakreślił cudzysłów w powietrzu-zwariowałeś, nigdy nie pokazałabym się z nim nigdzie publicznie, po czym przytuliła się do niego i pocałowała go na moich oczach. Nie mam pojęcia co chciała w ten sposób osiągnąć ale gdy zostaliśmy sami zaczęliśmy się kłócić i od tamtej pory, do dzisiejszego poranka nie rozmawialiśmy.
-To dziwne, cholernie dziwne-zamyśliła się.-Spokojnie, damy radę. Jeśli będzie taka potrzeba będziemy ją ignorować.
-To już za dwa tygodnie. Jesteś pewna, że dasz radę?-prześwietlił ją podejrzliwym wzrokiem.
-A mam inne wyjście?-znów posłała chłopakowi piękny uśmiech.
-Jasne, że nie.
Kolejne dwa tygodnie para spędziła na przygotowywaniu do długiego wyjazdu w trasę po Stanach Zjednoczonych. Zakupy, pakowanie, więcej zakupów, więcej pakowania. Standard przed tego typu wyjazdem. Nie mieli czasu aby zbliżyć się do siebie i aby rozwinąć swój związek, jednak to wszystko już bardzo niedługo miało się zmienić. Ostatnią noc przed wyjazdem spędzili we trójkę w małym mieszkanku Stuarta, bo stąd najzwyczajniej w świecie mieli najbliżej na lotnisko i mogli spokojnie spać dodatkową godzinę którą w przeciwnym razie musieli by poświecić na przedzieranie się przez miasto.
Cała trójka dojeżdżając do lotniska była bardzo zadowolona. Ed bo wiedział, że będzie spędzał z Em każdą wolną chwilę i nareszcie będą mogli "bliżej się poznać". Emma z podobnych powodów, a Stuart dlatego, że udało mu się namówić swojego podopiecznego na ten wyjazd, który pozwoli mu na rozwój kariery.
Ostatnie chwile spokoju, który w bezczelny sposób miała zniszczyć Nina. Zapowiadały się długie tygodnie.
~
Co u Was słychać?
Czy są tu jacyś gimnazjaliści piszący testy w tym roku?
Strony
UWAGA
Blog może zawierać treści nie odpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia.
Autor bloga nie ma na celu propagowania negatywnych wzorców.
Blog jest fikcją inspirowaną prawdziwymi postaciami/wydarzeniami.
Wszystkie przedstawione sytuacje są jedynie literacką fikcją.
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
wtorek, 9 kwietnia 2013
10.
-Cześć Młoda.-chłopak przywitał Em jak zwykle buziakiem w policzek.
-Cieszę się, że Cię widzę-Emma przytuliła się do niego.
-Chyba powinniśmy porozmawiać.
-Coś się stało?-w oczach dziewczyny widać było strach.
-Nie, spokojnie. Może usiądziemy?
-Tak, jasne, chodźmy do salonu, może napijesz się czegoś?
-Posłuchaj mnie. Wiem, że nasza znajomości jest dziwna. Chociaż znamy się kilka tygodni przeszliśmy ze sobą więcej niż nie jedni wieloletni przyjaciele.
-Masz rację Ed. Dużo nas łączy.
-Nie przerywaj mi proszę, to dla mnie trudne-głęboki oddech-a więc nie znamy się długo ale ja, Em, ja... Nie wiem jak to powiedzieć.
-Użyj najprostszych słów-wypowiedziała niepewnie.
-Kocham Cię-powiedział z szybkością karabinu maszynowego jednak ona zrozumiała.
Nie odpowiedziała mu tylko zbliżyła się do niego i delikatnie go pocałowała.
-Jak mam to rozumieć?-rudzielec uśmiechnął się zawadiacko.
-Kiedy?
-Wczoraj. Opowiadał mi o propozycji jaką dostałeś.
-Masz na myśli tą trasę?
-Tak. Wiesz, że to duża szansa?
-A wiesz, że wolę być z Tobą tutaj?-chłopak chciał się do niej przytulić ale odepchnęła go.
-Porozmawiajmy poważnie. Chcę abyś przyjął tą propozycję.
-To nie jest dobry pomysł, wyjazd na kilkanaście tygodni do US nie jest dobrym sposobem aby rozwijać nowy związek.
Chłopak wstał, wyszedł do drugiego pokoju i wrócił z gitarą.
-Skąd wiedziałeś, że mam gitarę?-Emma była bardzo zdziwiona.
-Gdy ostatnio usnęłaś na sofie szukałem koc i przez przypadek ją znalazłem. Posłuchaj mnie:
Settle down with me-zaczął śpiewać
Cover me up
Cuddle me in
Lie down with me
And hold me in your arms
And your heart's against my chest, your lips
Pressed to my neck
I'm falling for your eyes, but they don't know me yet
And with a feeling I'll forget, I'm in love now
Kiss me like you wanna be loved
You wanna be loved
You wanna be loved
This feels like falling in love
Falling in love
We're falling in love
Settle down with me
And I'll be your safety
You'll be my lady
I was made to keep your body warm
But I'm cold as the wind blows so hold me in your arms
Oh no
My heart's against your chest, your lips
Pressed to my neck
I'm falling for your eyes, but they don't know me yet
And with this feeling I'll forget, I'm in love now
Kiss me like you wanna be loved
You wanna be loved
You wanna be loved
This feels like falling in love
Falling in love
We're falling in love
Yeah I've been feeling everything, from hate to love
From love to lust, from lust to truth
I guess that's how I know you
So I hold you close to help you give it up
So kiss me like you wanna be loved
You wanna be loved
You wanna be loved
This feels like falling in love
Falling in love
We're falling in love
Kiss me like you wanna be loved
You wanna be loved
You wanna be loved
This feels like falling in love
Falling in love
We're falling in love
-Cieszę się, że Cię widzę-Emma przytuliła się do niego.
-Chyba powinniśmy porozmawiać.
-Coś się stało?-w oczach dziewczyny widać było strach.
-Nie, spokojnie. Może usiądziemy?
-Tak, jasne, chodźmy do salonu, może napijesz się czegoś?
-Posłuchaj mnie. Wiem, że nasza znajomości jest dziwna. Chociaż znamy się kilka tygodni przeszliśmy ze sobą więcej niż nie jedni wieloletni przyjaciele.
-Masz rację Ed. Dużo nas łączy.
-Nie przerywaj mi proszę, to dla mnie trudne-głęboki oddech-a więc nie znamy się długo ale ja, Em, ja... Nie wiem jak to powiedzieć.
-Użyj najprostszych słów-wypowiedziała niepewnie.
-Kocham Cię-powiedział z szybkością karabinu maszynowego jednak ona zrozumiała.
Nie odpowiedziała mu tylko zbliżyła się do niego i delikatnie go pocałowała.
-Jak mam to rozumieć?-rudzielec uśmiechnął się zawadiacko.
Dziewczyna nadal nic nie powiedziała tylko ponownie zaczęła całować Eddiego, tym razem trwało to znacznie dłużej.
-Może coś mi powiesz?
-Był u mnie Twój manager.-Kiedy?
-Wczoraj. Opowiadał mi o propozycji jaką dostałeś.
-Masz na myśli tą trasę?
-Tak. Wiesz, że to duża szansa?
-A wiesz, że wolę być z Tobą tutaj?-chłopak chciał się do niej przytulić ale odepchnęła go.
-Porozmawiajmy poważnie. Chcę abyś przyjął tą propozycję.
-To nie jest dobry pomysł, wyjazd na kilkanaście tygodni do US nie jest dobrym sposobem aby rozwijać nowy związek.
Chłopak wstał, wyszedł do drugiego pokoju i wrócił z gitarą.
-Skąd wiedziałeś, że mam gitarę?-Emma była bardzo zdziwiona.
-Gdy ostatnio usnęłaś na sofie szukałem koc i przez przypadek ją znalazłem. Posłuchaj mnie:
Settle down with me-zaczął śpiewać
Cover me up
Cuddle me in
Lie down with me
And hold me in your arms
And your heart's against my chest, your lips
Pressed to my neck
I'm falling for your eyes, but they don't know me yet
And with a feeling I'll forget, I'm in love now
Kiss me like you wanna be loved
You wanna be loved
You wanna be loved
This feels like falling in love
Falling in love
We're falling in love
Settle down with me
And I'll be your safety
You'll be my lady
I was made to keep your body warm
But I'm cold as the wind blows so hold me in your arms
Oh no
My heart's against your chest, your lips
Pressed to my neck
I'm falling for your eyes, but they don't know me yet
And with this feeling I'll forget, I'm in love now
Kiss me like you wanna be loved
You wanna be loved
You wanna be loved
This feels like falling in love
Falling in love
We're falling in love
Yeah I've been feeling everything, from hate to love
From love to lust, from lust to truth
I guess that's how I know you
So I hold you close to help you give it up
So kiss me like you wanna be loved
You wanna be loved
You wanna be loved
This feels like falling in love
Falling in love
We're falling in love
Kiss me like you wanna be loved
You wanna be loved
You wanna be loved
This feels like falling in love
Falling in love
We're falling in love
-Pojadę z Tobą-ukradkiem otarła łzę z policzka.
-Naprawdę?-spojrzał na nią z nadzieją i odłożył gitarę.
-Kocham Cię-przytuliła się do niego.
Tej nocy nie mówili już nic więcej. Całą noc spędzili wtuleni w siebie, byli szczęśliwi. Chcieli cieszyć się chwilą bojąc się, że zaraz ktoś może im odebrać ich radość.
Około dziewiątej obudził ich telefon Eda.
-To Stuart, później do niego oddzwonię.
-No przestań, odbierz-Emma zrobiła głupią minę.
-Cześć, coś się stało? I dlatego dzwonisz, to nie mogło poczekać? Dobrze podpiszę umowę, jedziemy we trójkę ja, ty i Em. śmiech Dzięki. Do zobaczenia.
~
Co myślicie o nowym wyglądzie?
Czytelniku (prawie od początku istnienia bloga) ze Stanów Zjednoczonych istniejesz czy ktoś ma zmienne IP?
Czytelniku (prawie od początku istnienia bloga) ze Stanów Zjednoczonych istniejesz czy ktoś ma zmienne IP?
czwartek, 4 kwietnia 2013
9.
Simon w drżącej dłoni trzymał broń. Ostatnie spojrzenie na spokojną taflę wody. Zamknął oczy, a zimną lufę pistoletu przyłożył do swojej skroni-na trzy-pomyślał.
-Nawet się nie waż bo Cie zabiję-za plecami usłyszał głos Eda. Tak właśnie to on zamierzał powstrzymać chłopaka. Zastanawiacie się dlaczego to nie była Em? Odpowiedź jest bardzo prosta, Sheeran kazał zostać jej w samochodzie, bał się, że przyjechali za późno, obawiał się tego co mogłaby zobaczyć, a przecież ona już dużo przeszła-Mam już w tym doświadczenie.
-Nie powinienem żyć, sam widzisz co moja obecność powoduje.
-Chyba jesteś nienormalny!-mocnym ruchem obrócił chłopaka w swoją stronę-nie możesz zrobić tego Em, ona Cie potrzebuje idioto!-rudzielec naprawdę się zdenerwował.
-Ona potrzebuje Ciebie, a właściwie Was. Nie widzisz jak się uśmiecha kiedy na nią patrzysz? Zaczyna coś do Ciebie czuć, nawet głupi by to zrozumiał, a ty nie reagujesz.
-Jak to do mnie?
-Naprawdę jesteś ślepy. To ty miałeś mnie pocieszać, a nie ja uświadamiać Ci, że moja była dziewczyna Cie kocha.
-Simon ty się uśmiechnąłeś!-Ed badawczo popatrzył w oczy Simona-tak naprawdę nie chcesz umierać, mam rację?-mówiąc to wyjął mu pistolet z dłoni.
-Tak, masz rację, nie chcę umierać.
-To masz pecha!-wymierzył w jego głowę, a kiedy zobaczył jego minę zaczął się śmiać i wrzucił broń do wody-tylko żartowałem. Spokojnie.
-Jesteś świrem-chłopak nie wiedział jak się zachować.
-Wiem, wiem. Chodź do samochodu Emma ucieszy się, że żyjesz-poklepał go po ramieniu i ruszył w kierunku zaparkowanego samochodu.
Z daleka zauważyli dziewczynę w objęciach Toma obydwoje poczuli zazdrość.
-Zabiję Was obu-usłyszeli krzyk dziewczyny, zaczęła biec w ich stronę.
-Nie będziesz pierwsza dzisiaj-pod nosem zamruczał Simon jednak ona tego nie słyszała.
-Nienawidzę Cie! Jak mogłeś chcieć mi to zrobić?-objęła ich obu.
-Przepraszam, nie powinienem.
-Mam dla Was dobrą wiadomość-zaczął mówić ochroniarz-możecie wrócić do swoich domów. Cała wina spadła na innego człowieka.
-A więc, on pójdzie za mnie do więzienia?-twarz Eda nie wyrażała żadnych emocji
-Tak-odpowiedział mu Tom-ale nie musisz się martwić, on zamordował wiele osób, tych dwóch nie zmieni jego wyroku.
-Nie zostawiliśmy żadnych śladów, może podejrzenie jeszcze na mnie spadnie?-powiedział jakby z nadzieją w głosie.
-Nie wiem jak mam to wam powiedzieć. Ten dom, a właściwie wszystko co się w nim znajdowało spłonęło.
*kilka tygodni później*
-Teddy weź się wreszcie w garść!
-Próbuję, stary naprawdę próbuję. Chciałbym aby moje życie było takie jak kiedyś.
-Masz szansę aby wrócić do koncertowania, tylko podpisz tę cholerną umowę!-manager próbował przekonać chłopaka.
-Tylko dlaczego ta trasa jest po Stanach? Przecież wiesz, że chciałbym zbliżyć się do Em, a właściwie zacząć coś dla niej znaczyć.
-Jesteś idiotą i to z dwóch powodów. Po pierwsze ta trasa jest ważna, wiesz jak bardzo, robisz te kilkadziesiąt show, jesteś ustawiony do końca życia, a dodatkowo liczba Twoich słuchaczy według statystyk wzrasta o około 15%. Po drugie Emma Cie kocha! Odważ się tylko jej to powiedzieć! Od czasu kiedy Simon i Lily wyjechali z kraju ma tylko Ciebie i tylko z Tobą chce spędzać czas, jest szczęśliwa. Czy ty tego nie widzisz?
-To dlaczego kiedy wspominam o jej ex psuje się jej humor i jest smutna?-próbował tłumaczyć się rudzielec.
-Nie ośmieszaj się w moich oczach i nie wspominaj o tym, że gadasz z nią o jej byłym.
W sąsiednim pokoju rozległ się dzwonek połączenia w telefonie Eda, a ten ruszył w tamtym kierunku tak szybko, że w drzwiach poślizgnął się i wylądował na podłodze.
-Fuck!-wysyczał ze złością-Tak, cześć Młoda-a z kolei te słowa powiedział przeuroczym tonem.-Spotkac się? Dzisiaj? W porządku, u Ciebie za 40 minut. Do zobaczenia.
-Powiedz jej to dzisiaj-Stuart stał już w drzwiach.
-Dobrze, zrobię to. Jeśli da mi kosza, jedziemy do US.
-Jeszcze o tym pogadamy, zbieraj się to Cie podrzucę.
~
Po jakiejś tam nieobecności wracam z tym krótkim rozdziałem. :) Jak się podoba?
xx
-Nawet się nie waż bo Cie zabiję-za plecami usłyszał głos Eda. Tak właśnie to on zamierzał powstrzymać chłopaka. Zastanawiacie się dlaczego to nie była Em? Odpowiedź jest bardzo prosta, Sheeran kazał zostać jej w samochodzie, bał się, że przyjechali za późno, obawiał się tego co mogłaby zobaczyć, a przecież ona już dużo przeszła-Mam już w tym doświadczenie.
-Nie powinienem żyć, sam widzisz co moja obecność powoduje.
-Chyba jesteś nienormalny!-mocnym ruchem obrócił chłopaka w swoją stronę-nie możesz zrobić tego Em, ona Cie potrzebuje idioto!-rudzielec naprawdę się zdenerwował.
-Ona potrzebuje Ciebie, a właściwie Was. Nie widzisz jak się uśmiecha kiedy na nią patrzysz? Zaczyna coś do Ciebie czuć, nawet głupi by to zrozumiał, a ty nie reagujesz.
-Jak to do mnie?
-Naprawdę jesteś ślepy. To ty miałeś mnie pocieszać, a nie ja uświadamiać Ci, że moja była dziewczyna Cie kocha.
-Simon ty się uśmiechnąłeś!-Ed badawczo popatrzył w oczy Simona-tak naprawdę nie chcesz umierać, mam rację?-mówiąc to wyjął mu pistolet z dłoni.
-Tak, masz rację, nie chcę umierać.
-To masz pecha!-wymierzył w jego głowę, a kiedy zobaczył jego minę zaczął się śmiać i wrzucił broń do wody-tylko żartowałem. Spokojnie.
-Jesteś świrem-chłopak nie wiedział jak się zachować.
-Wiem, wiem. Chodź do samochodu Emma ucieszy się, że żyjesz-poklepał go po ramieniu i ruszył w kierunku zaparkowanego samochodu.
Z daleka zauważyli dziewczynę w objęciach Toma obydwoje poczuli zazdrość.
-Zabiję Was obu-usłyszeli krzyk dziewczyny, zaczęła biec w ich stronę.
-Nie będziesz pierwsza dzisiaj-pod nosem zamruczał Simon jednak ona tego nie słyszała.
-Nienawidzę Cie! Jak mogłeś chcieć mi to zrobić?-objęła ich obu.
-Przepraszam, nie powinienem.
-Mam dla Was dobrą wiadomość-zaczął mówić ochroniarz-możecie wrócić do swoich domów. Cała wina spadła na innego człowieka.
-A więc, on pójdzie za mnie do więzienia?-twarz Eda nie wyrażała żadnych emocji
-Tak-odpowiedział mu Tom-ale nie musisz się martwić, on zamordował wiele osób, tych dwóch nie zmieni jego wyroku.
-Nie zostawiliśmy żadnych śladów, może podejrzenie jeszcze na mnie spadnie?-powiedział jakby z nadzieją w głosie.
-Nie wiem jak mam to wam powiedzieć. Ten dom, a właściwie wszystko co się w nim znajdowało spłonęło.
*kilka tygodni później*
-Teddy weź się wreszcie w garść!
-Próbuję, stary naprawdę próbuję. Chciałbym aby moje życie było takie jak kiedyś.
-Masz szansę aby wrócić do koncertowania, tylko podpisz tę cholerną umowę!-manager próbował przekonać chłopaka.
-Tylko dlaczego ta trasa jest po Stanach? Przecież wiesz, że chciałbym zbliżyć się do Em, a właściwie zacząć coś dla niej znaczyć.
-Jesteś idiotą i to z dwóch powodów. Po pierwsze ta trasa jest ważna, wiesz jak bardzo, robisz te kilkadziesiąt show, jesteś ustawiony do końca życia, a dodatkowo liczba Twoich słuchaczy według statystyk wzrasta o około 15%. Po drugie Emma Cie kocha! Odważ się tylko jej to powiedzieć! Od czasu kiedy Simon i Lily wyjechali z kraju ma tylko Ciebie i tylko z Tobą chce spędzać czas, jest szczęśliwa. Czy ty tego nie widzisz?
-To dlaczego kiedy wspominam o jej ex psuje się jej humor i jest smutna?-próbował tłumaczyć się rudzielec.
-Nie ośmieszaj się w moich oczach i nie wspominaj o tym, że gadasz z nią o jej byłym.
W sąsiednim pokoju rozległ się dzwonek połączenia w telefonie Eda, a ten ruszył w tamtym kierunku tak szybko, że w drzwiach poślizgnął się i wylądował na podłodze.
-Fuck!-wysyczał ze złością-Tak, cześć Młoda-a z kolei te słowa powiedział przeuroczym tonem.-Spotkac się? Dzisiaj? W porządku, u Ciebie za 40 minut. Do zobaczenia.
-Powiedz jej to dzisiaj-Stuart stał już w drzwiach.
-Dobrze, zrobię to. Jeśli da mi kosza, jedziemy do US.
-Jeszcze o tym pogadamy, zbieraj się to Cie podrzucę.
~
Po jakiejś tam nieobecności wracam z tym krótkim rozdziałem. :) Jak się podoba?
xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)