UWAGA

Blog może zawierać treści nie odpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia.

Autor bloga nie ma na celu propagowania negatywnych wzorców.

Blog jest fikcją inspirowaną prawdziwymi postaciami/wydarzeniami.

Wszystkie przedstawione sytuacje są jedynie literacką fikcją.


niedziela, 2 czerwca 2013

12.

Przez całą podróż para spała w swoich objęciach, a manager wykonywał ostatnie, niezbędne przed wylotem telefony. Był cudowny poranek, długie promienie słońca wpadały przez zaciemnione szyby samochodu odbijając się od jak zwykle nieuczesanych włosów chłopaka sprawiając, że wydawały się złote.
-Pobudka! Już jesteśmy na lotnisku-wykrzyczał na cały samochód Stuart-Robaczki zobaczycie dzisiaj będzie dobry dzień!
-Tak, tak czuje, że mój humor stanie się niesamowicie dobry jak tylko zobaczę Ninę-powiedział z przekąsem Teddy.
-Ed ubierz czapkę, kaptur i okulary bo wchodzimy głównym wejściem, a jesteśmy już prawie spóźnieni, nie chciałbym aby ktoś Cie poznał bo nie mamy czasu na zdjęcia. Em ty pójdziesz ze mną na wszelki wypadek-dodał wyciągając z bagażnika walizki.
-Czyli nie będziemy lecieć prywatnym samolotem, a nagie hostessy nie będą podawały nam drinków z parasolkami?-dziewczyna wygięła dolną wargę w podkówkę, a po chwili wybuchła śmiechem.
-Niestety nagich dziewczyn nie będzie, chociaż podróż nie będzie taka straszna bo mamy miejsca w klasie VIP.
-Wolałbym już lecieć ekonomiczną przynajmniej nie czuł bym się tak drętwo-powiedział Ed.
Nagle, szybkim krokiem dołączyła do nich Nina i jej "przyjaciel". Dziewczyna wyglądała prześlicznie miała na sobie krótkie czerwone spodenki z wysokim stanem, czarny top, a jej bagaż dźwigał towarzyszący jej mężczyzna.
-To jest Mark-wskazała na niego- a to Stu, Ed i...właściwie jak się nazywasz kochanie?-zapytała przesłodkim tonem patrząc na Emmę.
-Em, jest moją dziewczyną-odpowiedział rudzielec zanim ona zdążyła otworzyć usta.
-Świetnie, miło mi jestem Nina. Była dziewczyna Eda-wyciągnęła rękę w kierunku blondynki.
Jednak ta wyminęła ją obrzucając lodowatym spojrzeniem i mówiąc:
-A myślałam, że on Cie tylko pieprzył.
Ed i Stuart wybuchnęli śmiechem, Mark czuł się zażenowany, a twarz Niny miała w tej chwili identyczny kolor co jej spodenki. Przez większą cześć lotu dziewczyna wpatrywała się w okno, a Mark próbował ją pocieszyć. Za to pozostała trójka w świetnych nastrojach żartowała i planowała kolejne tygodnie.
-Nie przypuszczałem, że masz takie cięte riposty. No, no ale nasza mała elfica nie pokazała wszystkiego na co ją stać więc uważaj na siebie-w pewnym momencie powiedział manager.
Niespodziewanie samolot zaczął się trząść, wyświetlił się komunikat nakazujący zapięcie pasów, a do uszu pasażerów doszedł głos pilota: "Proszę państwa mamy pewne problemy z maszyną, proszę o zachowanie spokoju i pozostanie na swoich miejscach".
-Czy wspominałam o tym jak bardzo nie lubię latać?-Em wyszeptała prosto do ucha Eda łapiąc go mocno za dłoń.
-Nie bój się, wszystko będzie dobrze nie pozwolę by coś Ci się stało-chłopak był bardzo opanowany, a w jego oczach można było wyczytać pewność wypowiadanych słów.
Każda minuta dłużyła się w nieskończoność, a samolot leciał spokojnie by po chwili znów wyrywać się z pod kontroli pilotów, cała sytuacja powtarzała się kilkukrotnie. Osoby na pokładzie zaczęły zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji. Po chwili znów usłyszeli pilota: "Proszę przygotować się do lądowania awaryjnego, załoga za chwilę przypomni zasady ewakuacji".
-Nie możemy się rozbić, takie sytuacje mają miejsce tylko w filmach, nie ma się co denerwować-mówiła pod nosem blondynka instynktownie ściskając dłoń swojego chłopaka.
Niespodziewanie samolot zaczął się raptownie zniżać, przechylając się niebezpiecznie na prawe skrzydło, wtedy ktoś krzyknął: "Głowa do kolan, ręce na kostki". Następne wydarzenia działy się niesamowicie szybko, dla piątki naszych bohaterów było to niczym  kadry z filmu. Machinalne przyjęcie pozycji, zarejestrowanie przerażającej ciszy wśród podróżujących, przerażające uderzenie w ziemię, trujący dym wypełniający kabinę i ciemność.

*Emma*
Czułam ogromny ból. Nie było miejsca które czuło się dobrze, bolały mnie ramiona, plecy, nogi, a najbardziej głowa. Słyszałam różne niewyraźne szmery i gwizdy. Starałam otworzyć oczy jednak próby były tylko próbami. Nic mi się nie udawało. Spróbowałam ponownie, ale nadal nic się nie wydarzyło. Starałam się rozluźnić.
Cicho Emma-powtarzałam sobie w myślach.-Najpierw przypomnij co się stało. Ale właśnie.. Co się stało? Samolot. Ręka Eda. Turbulencje. Głos jednego z pilotów, ostrzegał przed czymś. Polecenie zapięcia pasów. Wzmocnienie uścisku między moją a Eda dłonią. Jego pewny wzrok, ale pusta obietnica, że nie wydarzy się złego. Wszyscy siedzieli z głową przy udach, z rękoma przylepionymi do swoich kostek u nóg. Wychyliłam się lekko. Zobaczyłam Ninę. Miała słuchawki na uszach, oczy
zamknięte, siedziała wyprostowana. Nie była świadoma tego, co się dzieje. Chciałam krzyknąć do niej, ale nic nie wyleciało z moich ust. Tylko schyliłam się mocniej i zacisnęłam oczy tak, że czułam jak moje oczy chcą łzawić z bólu. Uczucie opadania, szybkiego zlatywania. Uderzenie moim ciałem w rudzielca. Nagłe piski, szumy w mojej głowie, uszach, wzmocniły się. Jest źle..-szepnęłam cicho w głowie. Co z Edem?! Co ze mną?!
Starałam się poruszyć moim ciałem, dłonią, nogą, nie mogłam, czułam się jakbym nie miała kontroli nad moim ciałem. Kiedy po raz piąty chciałam otworzyć oczy, moja głowa zaczęła pulsować a w uszach szumy się zwiększyły. Jednak mimo bólu, udało się,a oczy otworzyły się. Wokół raziła mnie biel. Zaczęłam szybko mrugać. Kontury zaczęły się pojawiać, postacie wpatrujące się we mnie w białych kitlach, jedna pielęgniarka, jeden lekarz, dwie dodatkowe postacie, jedna grubsza a druga ruda.
-Wystraszyłaś nas nieźle.-zażartował jeden z lekarzy.
-Gdzie jestem?-głos wydawał się nie być mój.
-W Nowym Jorku, na Manhattanie.-odpowiedział życzliwie.
-Nic ci nie jest?! Jak się czujesz?!-podszedł do mnie zaniepokojony Teddy.
Więc nic mu nie jest.. - poczułam wielką ulgę.
-Boli mnie.. wszystko.-oznajmiłam a on uśmiechnął się jednak oczy wyrażały zaniepokojenie.
-Wszystko będzie dobrze. Wyzdrowiejesz-oznajmiła pielęgniarka.
Lekarz wyszedł szepcząc coś uprzednio pielęgniarce na ucho. Ed odsunął się od łóżka, robiąc miejsce pielęgniarce, która zaczęła coś majstrować przy wenflonie. Zmieniła mi kroplówkę w ciszy, później obróciła się do mnie.
-Jak się czujesz?-spytała.
-Źle-odpowiedziałam ochryple.
Starałam się ruszyć dłonią, chcąc sprawdzić czy już mi przeszło, ale nadal nic. Mogłam poruszyć jedynie pacem, co było dla mnie wielkim wyczynem.
-To szok, dla ciebie, dla ciała. Minie, nie martw się. Będziesz jak nowo narodzona kiedy się wyśpisz.-powiedziała uśmiechając się promiennie brunetka.
Starałam się odwzajemnić uśmiech, ale średnio mi to wyszło i skończyło się na lekkim grymasie.
-Lekarz powiedział, że dziś musicie już iść, Emma musi odpocząć-mówiła do dwójki mężczyzn, dopiero teraz zrozumiałam, że obok Eda stoi Stu-A ty wyśpij się.-odwróciła się do mnie i rzekła miło.
Pokiwałam ociężale głową, na znak że się zgadzam z jej opinią. Jednak w pewnym momencie lekko odchrząknęłam, czym przyciągnęłam uwagę wszystkich w pokoju.
-Co z Niną?-zapytałam ze strachem na wspomnienie o tym jak zachowywała się w samolocie.
Pielęgniarka spojrzała z zakłopotaniem. Popatrzyła na chłopaków w poszukiwaniu ratunku. A później tylko westchnęła.
-Nie możemy mówić o stanie zdrowia naszych pacjentów.-powiedziała szybko.
Spojrzałam na nią smutno ale wiedziałam, że ona żyje, poczułam się z tym lepiej.
-Chcę tylko wiedzieć w jakim jest stanie. Nic więcej.-powiedziałam cicho.
-Pani Nina jest w krytycznym stanie.-westchnęła zrezygnowana pielęgniarka.-Nie postępowała zgodnie z zasadami podczas awaryjnego lądowania-powiedziała po czym szybko wygoniła dwójkę moich.. Właśnie, kim oni dla mnie byli? Przyjaciółmi, kolegami? Stuarta prawie w ogóle nie znałam, a Ed? On? On jest kimś miłym, nie tylko dla oka, ale jego osobowość, jest urzekający, przynajmniej dla mnie. Niby jest już moim chłopakiem, ale ja mam już chęć na coś więcej, czuje jakbym go znała całe wieki. Chyba naprawdę coś do niego czuję. Coś silnego. Chyba go ko... Eh... Po co nazywać uczucia.  Zostałam sama w tym pokoju. Sama z moimi myślami. Nienawidzę zostawać sama z taką wiadomością..
Mogłam do niej krzyknąć. Może i by nie usłyszała by, ale może przynajmniej nie zarzucałabym sobie mojej głupoty. Dlaczego ten cały Mike jej nie pomógł? Przecież siedział obok niej... Idiota. Nie, nie ma co szukać winnych. Mogła chociaż otworzyć oczy, czemu je zamknęła? Dlaczego nie była w stanie żyć rzeczywistością? Wspomnienia? Tak, na pewno wspominała, ale co? Co mogła wspominać? Oby nie tylko Ed'a... Za bardzo mi na nim zależy, aby go jej oddać. Może i nie powinnam go rzeczowo traktować,
ale nie potrafię inaczej, jest mój, a raczej chciałabym, aby był... Może myślała o tym co jej powiedziałam.
Byłam taka wredna dla niej.. Ona chciała byś miła, a ja zachowałam się jak.. Skończona debilka. Nie, nie chciała być miła, chciała mi dogryźć. Mogłam podać jej tą głupią dłoń, trądem bym się nie zaraziła, mogłam się wysilić na sztuczny uśmiech. Nikt nie mówi, że miałabym się z nią przyjaźnić, ale chociaż udawać i być miła. Och, no, jestem porąbana. Byłam dla niej taka opryskliwa, taka wredna, a ona mi nic jeszcze nie zrobiła... Mogłam wyciągnąć pazury dopiero kiedy byłaby dla mnie wredna, ale nie, ja pusta, zachowałam się jakbym była zazdrosną żoną. Muszę się dowiedzieć co z nią. Muszę. Chciałam usiąść, ale nie mogłam, poczułam ogromny ból w miednicy. Zrezygnowana, ułożyłam się na łóżku starałam się zasnąć.
Dowiem się, na pewno, ale dopiero kiedy się wyśpię...


~
Rozdział dodaję dzisiaj dzięki Dari która pomogła mi go dokończyć. Właściwie napisała za mnie większą jego cześć. Więcej jej twórczości możecie znaleźć w jej opowiadaniach: 
moja ulubiona opowieść pisana przez nią-http://we--almost--had--it--all.blogspot.com/
na to opowiadanie ma oryginalny pomysł-http://love-they-say.blogspot.com/
jej FF o Edzie-http://because-life-is-a-surprises.blogspot.com/
Lubicie Harrego Pottera? Koniecznie sprawdźcie!-http://world-of-magic-hogwart.blogspot.com/

Cieszę się, że są osoby które czekały na kolejny rozdział :)