-Tak, słucham?-Powiedziałam zaniepokojona tym kto do mnie dzwoni.
-Dobry wieczór, dzwonię z Fish&Chips, niestety muszę odwołać pani zamówienie ponieważ mamy awarię prądu w lokalu.
-Ale ja niczego nie zamawiałam.
-Och, w takim razie przepraszam za pomyłkę i życzę udanego wieczoru.
-Na pewno.-Wysyczałam ze złością
-Słucham?-Odpowiedział zaskoczony głos po drugiej stronie słuchawki.
-Nie ważne, dobranoc.-Rozłączyłam się.
Dlaczego zachowałam się w tak idiotyczny sposób? Co mi zrobił ten biedny chłopak, że tak go potraktowałam? Chyba po prostu potrzebowałam się na kimś wyżyć, a on się sam podsunął. Ponownie włączyłam film i nie wiem nawet po jakim czasie usnęłam.
Ze snu wyrwał mnie ponownie dźwięk telefonu, znów to samo- numer nieznany, spojrzałam na zegarek była 02:15. Nie chciałam odbierać, bałam się. Od czasu kiedy TO się stało nie chcę odbierać telefonów dzwoniących później niż 21. Wiem, że to dziwne. Odrzuciłam połączenie i wyłączyłam telefon.
Poszłam do sypialni, zdjęłam ubranie i wślizgnęłam się w mięciutką pościel. Ale nie mogłam spać, mnóstwo razy budziły mnie jakieś niepokojące dźwięki, głupie sny, a w dodatku ta burza! Od dziecka bardzo boję się burz, a ta jest pierwsza od czasu gdy mieszkam sama.
Następnego dnia wstałam wcześnie, to co zobaczyłam gdy wyjrzałam przez okno sprawiło, że poczułam się nieswojo, drzewo rosnące przed moim domem zostało złamane przez wiatr i leżało na drodze, w okół było pełno połamanych gałęzi i śmieci.
Postanowiłam wziąć prysznic, później zjadłam śniadanie i rozsiadłam się na sofie w salonie, zamierzałam oglądać TV ale przypomniało mi się, że nocna wichura zerwała linie wysokiego napięcia. Chwyciłam więc swój telefon, a na myśl jakie informacje mogą tam na mnie czekać przeszedł mnie zimny dreszcz. Miałam jeden sms, od Lily. Przed przeczytaniem spojrzałam na godzinę nadania, chciałam wiedzieć czy to ona mnie niepokoiła w nocy ale wiadomość od niej była wysłana zaledwie 4 minuty wcześniej, a brzmiała tak: Dzień dobry Kocie, może wyjdziemy gdzieś teraz bo dostałam dzień wolnego? x właściwie to sama zamierzałam do niej napisać ale nie byłam pewna jak pracuje, a wiec odpisałam: Jasne, będę u Ciebie za 15 minut to coś wymyślimy x
*Ed*
Dlaczego jestem takim tchórzem? Skoro potrafiłem zrobić pierwszy krok powinienem zrobić kolejny! Dobrze, raz się żyje-pomyślałem i wyjąłem z kieszeni telefon, wpisałem numer którego w międzyczasie zdołałem nauczyć się na pamięć, wstrzymałem oddech i liczyłem sygnały połączenia. Odebrała po 3 dźwięku.
-Tak, słucham?- Po usłyszeniu jej głosu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
-Cz..Cześć tu Ed, nie wiem czy mnie pamiętasz...-powiedziałem niepewnie.
-O! Cześć! Cieszę się, że dzwonisz.-Była wyraźnie zadowolona.
-Tak? Świetnie, a co byś powiedziała na spotkanie?-Odzyskałem pewność siebie.
-Dzisiaj?-posmutniała- Nie mogę, już się umówiłam z przyjaciółką.
-W porządku, rozumiem-powiedziałem, a tak naprawdę myślałem "Ed jesteś idiotą".
-Ale hmm... Zapraszam do mnie wieczorem przygotuję coś na kolację, co ty na to?
-Jeśli obiecasz, że mnie nie otrujesz- zażartowałem.
-Bardzo śmieszne, podaj mi swój numer, a ja później napiszę Ci sms z adresem i godziną.
-Możesz zapisać?
-Lily, podaj mi kartkę i długopis-usłyszałem w tle, a po chwili-możesz dyktować.
Podałem dziewczynie swój numer, pożegnaliśmy się, rozłączyłem połączenie rzuciłem telefon na łóżko, a sam zacząłem po nim skakać i śpiewać "but I do it for the love, waiting on the gold rush, keep it on the edge, smoking on a roll up".
Wtedy do pokoju wszedł Jordan, spojrzał na mnie dziwnie, wybuchł śmiechem i zapytał:
-Dobrze się czujesz?
-Właśnie umówiłem się na randkę z najlepszą dziewczyną jaką spotkałem od... od pewnego czasu Kocie!-wykrzyknąłem.
-Haha, zajebiście-powiedział i wszedł z pokoju.
Postanowiłem do niego dołączyć, wiedziałem gdzie jest i co robi. Po raz kolejny się nie myliłem, siedział w salonie i palił. Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, odpowiedziałem skinieniem, a on podał mi skręta, w tej kwestii rozumieliśmy się bez słów.
Inni mówili mi "Ed, ostatnio za dużo palisz" odpowiadałem "Wolę weed od alkoholu, czy to nie dobrze?". Czułem się lepiej odkąd udało mi się przestać pic ale bałem się, że coraz mocniej kontroluje mną marihuana.
Nagle usłyszałem dźwięk nadejścia sms'a, a nadawcą była Emma, w wiadomości napisała swój adres i że będzie czekała na mnie o 20. Ucieszyłem się jak mały chłopiec z nowej paczki klocków Lego. Zaraz, zaraz ja nadal uwielbiam klocki Lego.
~
Mam 4 czytelników! Dziękuje Wam :) Jeśli macie jakieś uwagi dotyczące opowiadania chętnie je przeczytam i będę się cieszyła z każdej wyrażonej opinii :)
x