UWAGA

Blog może zawierać treści nie odpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia.

Autor bloga nie ma na celu propagowania negatywnych wzorców.

Blog jest fikcją inspirowaną prawdziwymi postaciami/wydarzeniami.

Wszystkie przedstawione sytuacje są jedynie literacką fikcją.


środa, 13 marca 2013

7.

*Ed*
Od momentu w którym otworzyłem mu drzwi busa wiedziałem, że się nie polubimy. Pomimo tego, że już tworzymy jedną historie, pomimo tego, że właściwie z jego powodu zabiłem na pewno jednego człowieka, nie wiem co z drugim ale chyba wolę nie wiedzieć. Wskoczył do busa, a Emma właściwie rzuciła mu się na szyję, poczułem zazdrość.
-Nic Ci nie jest?-Simon zapytał z troską, a ja poczułem jeszcze większą zazdrość.
-Jest w porządku-wreszcie się od niego odkleiła i usiadła w fotelu obok, automatycznie objąłem ją dłonią, musiałem pokazać temu dupkowi, że ona jest moja-ale to wszystko zasługa Ed'a. Gdyby nie on..-zauważyłem, że do jej oczu zaczynają napływać łzy.
-Cii... Jeszcze będzie czas o tym rozmawiać, na razie nie chcę byś o tym myślała.-objąłem ją mocniej i pocałowałem w policzek, wtuliła się w moje ramiona. Widziałem jego spojrzenie był zły.
-Właściwie to co robię w samochodzie Ed'a Sheeran'a?-w jego głosie słychać było ironię.
-Tak masz na nazwisko?-Emma spojrzała w moje oczy.
-Tak-straciłem całą pewność siebie.
-Znam skądś to nazwisko.
-No raczej, że znasz, przecież to on śpiewał na Jubileuszu Królowej, pamiętasz?-Był chyba zadowolony z efektu jaki osiągnął. Emma delikatnie odsunęła się ode mnie i przyglądała mi się w okropnie dziwny sposób.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś?-wypowiedziała te słowa z nutą rozczarowania w głosie.
-Przecież mówiłem, że jestem piosenkarzem, tekściarzem-próbowałem się tłumaczyć.
W uroczy sposób zamyśliła się, a po chwili powiedziała
-No tak-oczekiwałem bardziej wyczerpującej odpowiedzi ale najważniejsze, że nie jest na mnie zła, bo ponownie wtuliła się w moje ramie.
-Za kilka minut będziemy na miejscu ale muszę zrobić małe kółko by upewnić się, że nikt za nami nie jedzie-na szczęście Tom rozładował atmosferę.
-A tak właściwie gdzie będziemy?-po raz pierwszy chyba od kiedy przebywaliśmy w swoim towarzystwie Simon powiedział coś w naturalny sposób.
-W mieszkaniu mojego przyjaciela, on teraz jest w trasie koncertowej, a jego dom jest strzeżony chyba równie dobrze co Pałac Buckingham-zażartowałem.
-Em właściwie co miałaś na myśli mówiąc, że oni chyba nie żyją?-wszyscy automatycznie staliśmy się śmiertelnie poważni. Nikt chyba tak naprawdę nie chciał o tym rozmawiać.
*retrospekcja* <klik-muzyka aby wczuć się w klimat>
Czułem na dłoniach coś gorącego i lepkiego pomimo, że wiedziałem o tym że jestem już bezpieczny, że leżę w łóżku w przytulnym mieszkaniu ale bałem się otworzyć oczy, przesunąłem tylko dłonią po pościeli aby pozbyć się tego okropnego uczucia, przez przypadek natrafiłem na czyjąś dłoń. To dłoń Emmy, wiedziałem, że to co zrobiłem było okropne ale gdybym tego nie zrobił stało by się coś, co zniszczyło by jej życie. Nie chciałem na to pozwolić. A właściwie nie mogłem na to pozwolić. Znam ją od kilku dni ale już uświadomiłem sobie ile dla mnie znaczy. Tylko dlaczego ten cały Simon jest dla niej tak ważny? Dlaczego wciąż jest tak smutna kiedy opowiada o ich związku, o tym jak się rozstali. Mówi, że nie chce do niego wrócić ale czy tak czuje? Ona jest wyjątkową kobietą i zasługuje na wyjątkowe traktowanie, a ten dupek? Przez niego ona mogła umrzeć... <już możesz wyłączy muzykę>
-Jesteśmy na miejscu-wszyscy podskoczyliśmy, a więc nie tylko ja zająłem się analizowaniem ostatnich wydarzeń-musimy zaczekać tylko na Rob'a i możemy iść na górę. 


*Emma*
Siedzieliśmy na przeciwko siebie, ja i Simon. Przez ten czas nie zauważałam Ed'a siedzącego obok mojego byłego chłopaka. Rozmawialiśmy o tym co się stało, o tym co będzie z nami przez najbliższy czas ale ja wciąż myślałam o tym czy czuję coś jeszcze do Simon'a oraz o tym kim jest dla mnie Ed. Jestem już pewna swoich uczuć. Kocham Simona. Tak, może jestem głupia ale na prawdę go kocham. Kocham miłością taką jaką kocha się brata, a może przyjaciela. W końcu nie da się wymazać wspólnego czasu, tego co nas połączyło. A co do Ed'a, on jest wspaniały. Ciężko jest mi z myślą, że zabił przeze mnie dwie osoby. Wiem, że byli skończonymi bydlakami ale to też ludzie... Tylko dlaczego on mnie tak traktuje? Jak przyjaciółkę. Opiekuje się mną, robi wszystko bym czuła się bezpieczna ale daje mi do zrozumienia, że nic pomiędzy nami nie będzie.
-No to ustaliliśmy, skoro na 99% obydwoje nie żyją możemy czuć się bezpiecznie. O tej kradzieży wiedziałem tylko ja i oni, później co było moim największym błędem powiedziałem o tym Em i teraz wiesz jeszcze ty. Czyli Twoi ochroniarze popytają o to na ulicy, gdy potwierdzą nasze przypuszczenia posiedzimy tu jeszcze kilka dni, a później każdy będzie mógł iść w swoją stronę.-podsumował Simon.
-Myślę, że niektórzy z nas pójdą w tą samą stronę.-Ed gdy to mówił uśmiechnął się, dlaczego mi to robi? Nie chcę być z Simonem więc po co on wmawia nam takie rzeczy?
-Więc mogę iść już pod prysznic?-chciałam chwilę pobyć sama.
Wstałam z sofy, weszłam do sypialni w której spałam z Ed'em, zabrałam dres i koszulkę i skierowałam się do łazienki. Gdy stałam pod prysznicem, a strugi chłodnej wody spływały po moim ciele czułam, że zmywają moje problemy, czułam, że za niedługo moje życie wróci do normy, a przynajmniej taką miałam nadzieję.
Gdy wróciłam do chłopaków Ed palił jointa, a Simon zupełnie to ignorował i rozmawiał z nim jak gdyby to był zwykły papieros. Pomimo tego, że prowadzili normalną rozmowę widać było, że za sobą nie przepadają, jednak jeśli mamy mieszkać razem  co najmniej tydzień muszą się tolerować. Usiadłam pomiędzy nimi i wyjęłam skręta z dłoni rudzielca, wtedy poczułam, że Simon zamraża mnie wzrokiem ale postanowiłam to zignorować, chciałam się rozluźnić.

~
Kolejny rozdział! 
Ostatnio tracę zapał do pisania i mam wrażenie, że robię to coraz słabiej, zresztą też zauważyła spadek w statystykach, a więc po prawej dodałam  ankietę-jeśli  czytasz mojego bloga poproszę o kliknięcie :) 
Podoba Wam się pomysł z muzyką dla wprowadzenia odpowiedniego nastroju? 
Pozdrawiam :))



6 komentarzy:

  1. Niesamowity rozdział. :-) Jednak zastanawiam się dlaczego Simon zmroził wzrokiem Em za to, że zapaliła jointa?
    Piosenki są ciekawe, wpadają w ucho. :-)
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału, kiedy to Ed i Simon będą musieli siebie znieść przez caaały tydzień. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ten wątek mogę Ci wyjaśnić. Simon był uzależniony od narkotyków (cięższych), jego 'droga' zaczęła się właśnie marihuaną, Em pomogła mu wyjść z nałogu, a teraz on martwi się o nią.

      Usuń
  2. Pomysł z muzyką jest świetny :) Rozdział też bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobry pomysł z muzyką :)
    Zagłosowałam już w ankiecie :)
    Nie jest źle !! Bardzo fajnie i ciekawie piszesz ;33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziwne, bo mi nadal pokazuje, że nikt nie zagłosował... chyba muszę ją usunąć.

      dziękuje :)

      Usuń