*następnego dnia*
*Ed*
Myślę, że Emma to ładne imię. To bez sensu! Ed, człowieku ogarnij się! Przypomnij sobie jaką masz pracę i ile masz wolnego czasu. Mało? No tak właśnie... Nie mogę się z nią spotkać bo... Dobra nie mogę i koniec. Albo zadzwonię do niej i postaram się umówić z nią tak po prostu chcę ją lepiej poznać, a i wiem co jeszcze...
-Ed kochanie, czy jesteś jeszcze na ziemi czy już odleciałeś gdzieś za swoją piękną Emmą?-powiedział do mnie Jordan rzucając butelką w moją głowę i na nieszczęście trafiając.
-Auu! Idioto po pierwsze Emma to nie Twoja sprawa, a po drugie uważaj na moje włosy!- wydarłem jednocześnie zrzucając kumpla z sofy na podłogę i łaskocząc. Dobrze, zdaję sobie sprawę z tego, że to może i jest mało dojrzałe ale lubię go łaskotać bo chociaż jest facetem ma gorsze łaskotki niż nie jedna dziewczyna.
-No dobra wygrałeś ale mnie już puść! Proooszę!-Krzyczał jednocześnie śmiejąc się w zabawny sposób.
-Powiedz:
"Edward'zie Christopher'ze Sheeran jesteś najcudowniejszym mężczyzną jakiego spotkałem, a w dodatku najlepszym muzykiem, a ja nie dorastam Ci nawet do pięt."
-Chyba śnisz!- zacząłem go mocniej łaskotać- Dobra, dobra powiem wszystko co chcesz!
-Słucham?- głupio wyszczerzyłem zęby
-Edward'zie Christopher'ze Sheeran jesteś najcudowniejszym mężczyzną jakiego spotkałem, a w dodatku najlepszym muzykiem, a ja nie dorastam Ci nawet do pięt!
-No dobrze wierzę Ci.- zwolniłem uścisk i pozwoliłem Jordan'owi wstać
-Żartowałem!- wrzasnął i wybiegł z pokoju w obawie, że zacznę go gonić.
Oczywiście nie miałem takiego zamiaru bo tak naprawdę moje myśli były w innym miejscu i z inną osobą.
*Emma*
Jestem pewna, że gdzieś go wcześniej widziałam. Tylko gdzie? Byłam przyjemnie zaskoczona moim świetnym samopoczuciem po wczorajszej imprezie, byłam przyzwyczajona do ogromnego kaca na drugi dzień, a dzięki niemu dziś czuję się świetnie! No właśnie dzięki niemu, tylko kim on jest? Postanowiłam kolejny wolny dzień wykorzystać w jakiś przyjemny sposób, wybrałam zakupy. Wzięłam prysznic, ubrałam się wygodnie, zjadłam lekkie śniadanie- musli z jogurtem i byłam gotowa do wyjścia. Odwiedziłam moje ulubione centrum handlowe ale właściwie nie miałam ochoty na buszowanie po sklepach więc weszłam tylko do mojego ulubionego butiku w którym kupiłam bluzę z kapturem i poszłam na czekoladowego muffina i kawę do jednej z kawiarni. Znów moje myśli analizowały skąd mogę go znać i dlaczego ma tak niesamowite spojrzenie i dlaczego nie dzwoni? Z zamyślenia wyrwała mnie jakaś postać machająca w moją stronę. To był Simon. Moje serce automatycznie przyspieszyło, chyba nie byłam gotowa na spotkanie z nim. Zapytał na migi czy może do mnie podejść. Zgodziłam się, chyba nie miałam innego wyjścia, wiedziałam, że prędzej czy później musimy porozmawiać.
-Przepraszam.-Dlaczego wiedziałam co powie?
-Za co?- Był wyraźnie zaskoczony moim pytaniem.
-Przepraszam, że Cie zdradziłem, przepraszam, że zniszczyłem nasz związek. Proszę wybacz mi, daj mi jeszcze jedną szansę.
-Haha, jak to znajomo brzmi. Czy już kiedyś tak do mnie nie mówiłeś?
-Tak, mówiłem i zrobiłem to dla Ciebie. Skończyłem z tym, nie pamiętasz?-Był zły i miał rację, nie powinnam do tego wracać.
-Przepraszam. Nie powinnam tego mówić ale powinieneś mnie zrozumieć czuję się oszukana.
-W porządku rozumiem, że poniosły Cie emocje.
Nagle przed oczami mignęło mi coś znajomo rudego, widocznie jestem już przewrażliwiona. Musiało mi się coś przywidzieć.
-Simon nie jestem gotowa jeszcze z tobą rozmawiać. Ciągle mam to przed oczami. Ale dzisiaj już wiem, że nie chcę być ze z Tobą. Wiem też, mówię zupełnie poważnie, że powinniście z Lily spróbować spotykać się.
-Nie kpij ze mnie, naprawdę żałuje tego co się stało.
-Wierzę Ci ale to nie o to chodzi. Chcę już iść ale przytul mnie; nie będę udawać, brakuje mi Ciebie.
Simon bez słowa wstał i mocno przytulił mnie, poczułam zapach jego perfum- uwielbiam je, to "Aqua di Gio", sama kupiłam mu ten flakon. Przestałam nad sobą panować łzy same zaczęły wypływać z moich oczu, musnęłam ustami jego policzek i wybiegłam. Po raz pierwszy z tego powodu płakałam. To było dziwne uczucie. Weszłam do damskiej toalety, poprawiłam rozmazany makijaż i postanowiłam iść do parku. To był dobry pomysł bo rześkie wiosenne powietrze sprawiło, że poczułam się lepiej. Wyjęłam komórkę i napisałam do Lily: Jak czuje się Twój tata? Potrzebujecie mnie? xxx po chwili odpisała mi: Dziękuje jest lepiej ale tym razem atak spowodował, że woli przebywać samotnie. Nie martw się jest lepiej xxx.
Odetchnęłam z ulgą. Postanowiłam iść do domu i obejrzeć jakiś film, po drodze zaszłam do sklepu i kupiłam tabliczkę mojej ulubionej gorzkiej czekolady i karton soku pomarańczowego.
Weszłam do domu zamykając za sobą drzwi, rozsiadłam się wygodnie na sofie i włączyłam film "Greta" oglądałam go już mnóstwo razy, on pomaga mi gdy czuję się gorzej.
*ok. 22.05 tego samego dnia*
Usłyszałam dzwonek telefonu, numer nieznany. Wystraszyłam się, byłam przyzwyczajona, że taki napis nie oznacza niczego dobrego.
~
Nie mam pojęcia jakie grono osób to czyta. Pomimo wyświetleń nie wiem czy w ogóle ktoś czyta. Wiec ten jeden raz proszę o pozostawienia jakiegoś komentarza :) xxx

fajnie się rozkręca :) oby tak dalej :* świetne opowuadanie a ty masz talent :D
OdpowiedzUsuńdziękuje ale myślę, że to przesada z tym talentem ;)
UsuńP.
Pod koniec rozdział jest 'Chcę już iść ale przytul mnie; nie będę udawać, brakuje mi Cię.' <-- Nie sądzisz, że lepiej brzmiałoby 'Ciebie'?
OdpowiedzUsuńNie czepiam się, sama mi kazałaś, aby napisać ci co można by zmienić, więc napisałam ci. A tak poza tym nic nie zmieniaj, jest świetnie! :-)
Jeśli chodzi o rozdział to nie mogę już się doczekać kolejnego spotkania Emmy z Ed'em. :)
Dziękuje za podpowiedź, poprawię to :)
UsuńP.
Czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuńAle się cieszę, że mnie czytasz!
UsuńJestem chyba największą fanką Twojego bloga ^^
P.
Czekam na rozwinięcie dalszej akcji :D <3
OdpowiedzUsuńMój blog już znasz :D
Postaram się jutro lub pojutrze :)
UsuńBlog znam i zaglądam często :)