Dochodzi północ. Nie mogę spac. Wiem, że nie powinnam pozwolić aby to wszystko się tak potoczyło, wiem, że to moja wina. Rozlega się dzwonek telefonu. Kto to do cholery o tej porze! Co?
-Emma, kochanie przepraszam...-wyszeptałam do słuchawki telefonu.
-Stop! Nie po to dzwonię-była dziwnie spokojna.
-Tak? Słucham, coś się stało?
-Nic, a właściwie tak. Chciałabym spotkać się na drinka i porozmawiać. Wiem, że to dziwne ale nie mam do Was pretensji.-to były najlepsze słowa jakie usłyszałam do kilku dni.
-Naprawdę! Jasne, spotkam się z Tobą kiedy tylko powiesz! Wrócisz do Simona?
-Nie, nie wrócę to co się stało uświadomiło mi, że tak naprawdę tego nie chcę.
-Jak to nie chcesz? Przecież...
-Nie rozmawiajmy teraz o tym,-przerwała mi- spotkajmy się jutro o 19, w tym klubie co zawsze.
-W porządku, będę na pewno, do zobaczenia.-Usłyszałam dźwięk przerwanego połączenia.
Wyskoczyłam z łóżka tak szybko, że o mały włos nie upadłam na twarz zaplątana w kołdrę i zaczęłam skakać ze szczęścia i krzyczeć "Wybaczyła mi! Wybaczyła!"
*Emma*
Wydaje mi się, że dobrze zrobiłam dzwoniąc do niej. W końcu to moja przyjaciółka, siostra. Chcę się z nią pogodzić. Dlaczego tak szybko przeszła mi złość na nią i Simona? Nie mam pojęcia, a może moja mama miała rację te kilka miesięcy temu, kiedy mówiła, że powinnam rozstać się z Simonem bo nasza miłość zmieniła się w zwykłe przyzwyczajenie, może nie powinnam mówić wtedy tego co powiedziałam? Może gdyby nie ja ona nie dostała by ataku serca? Może dzisiaj miałabym jeszcze kogoś do kochania oprócz Lily? Powinnam położyć się spać, nie mogę znów zacząć się zadręczać wyrzutami sumienia.
*ok. 14 następnego dnia*
Niech to szlag! Jak mogłam nie włączyć tego cholernego budzika?!
- Dzień dobry pani Brown, przepraszam, że dziś nie przyszłam do pracy ale chyba dopadła mnie grypa żołądkowa, dopiero teraz czuję się odrobinę lepiej.
- Grypa żołądkowa? W takim razie nie pokazuj mi się do poniedziałku w restauracji, nie chcę byś pozarażała klientów.
-Nie, wydaje mi się że mogłabym już jutro przyjść.-próbowałam się jakoś wytłumaczyć.
-Nie. Myślę, że to nie jest dobry pomysł. Do zobaczenia w poniedziałek.
-Do zobaczenia.-pożegnałam moją przełożoną.
Byłam wściekła na siebie! Jak mogłam wymyślić coś tak głupiego? Mogłam powiedzieć, że zatrzasnęłam się w domu ale grypa żołądkowa? Trudno. Postanowiłam, dobrze wykorzystać te kilka dni wolnego.
Postanowiłam przygotować się na wieczorną imprezę, chciałam się dobrze zabawić, po 4 latach bezwzględnej wierności z mojej strony stwierdziłam, że mi się to należy!
*18.30*
Do mojej ulubionej małej torebki spakowałam telefon, trochę gotówki ze stołu wzięłam klucz od domu i wyszłam, zatrzaskując drzwi. Moim zdaniem wyglądałam świetnie! Miałam wysokie, pomarańczowe szpilki i czarną sukienkę, włosy spięłam w luźnego koka aby nie przeszkadzały mi w tańcu, pomimo tego, że szłam na imprezę miałam delikatny makijaż.
Wyszłam z taksówki byłam jak zwykle kilka minut przed czasem, było mi zimno więc postanowiłam wejść do środka i napisać Lily sms, że czekam przy barze. Gdy wreszcie udało mi się tam dopchać i usiąść na krześle przy barze moją uwagę przykuł rudzielec siedzący po drugiej stronie sali w bluzie z kapturem, zastanawiałam się jak on się tu dostał w takim stroju ale po chwili zniknął w tłumie, a mi przypomniało się, że miałam napisać do Lilly. Gdy wyciągnęłam telefon na wyświetlaczu napisane było "Masz 1 nową wiadomość tekstową", kliknęłam "Otwórz" i przeczytałam: Przepraszam, nie mogę przyjść mój tato znów miał atak, muszę z nim zostać baw się dobrze-on czuje się już lepiej xxx Zrobiło mi się smutno ale nie miałam czasu się nad tym zastanawiać bo oto ten tajemniczy rudzielec stanął przede mną, wyciągnął rękę i powiedział w bardzo pewny siebie sposób-Cześć, jestem Ed, ty chyba też przyszłaś sama więc może mogę się dosiąść?
W "normalnej" sytuacji na pewno bym go spławiła ale miał w oczach coś tak niesamowitego, że postanowiłam spędzić ten wieczór w klubie z nim.
-Jestem Emma, może zatańczymy?-Powiedziałam szybciej niż pomyślałam ale zanim zdążyłam się zorientować byliśmy już na parkiecie.
Tańczyliśmy około godziny bez przerwy, w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam, że muszę się czegoś napić.
-Na co masz ochotę?-zapytał.
-Proponuję whisky! -odpowiedziałam z uśmiechem ale on zrobił dziwną minę i odpowiedział krótko
-Nie piję alkoholu, wezmę sok pomarańczowy.
-Dobrze, w takim razie ja też bawię się dzisiaj na trzeźwo- uśmiechnęłam się do mojego nowego znajomego- Dwa soki pomarańczowe poproszę.-Powiedziałam głośniej do barmana.
*kilka godzin później*
-Gorąco mi, chodźmy na zewnątrz- zaproponowałam. -W porządku.-mojemu towarzyszowi wyraźnie wrócił humor.
Wyszliśmy z klubu, a chłodne powietrze sprawiło, że przestałam czuć zmęczenie. Szliśmy przed siebie rozmawiając doszliśmy do mojego ulubionego miejsca-pobliskiego skweru. W dzień było tutaj mnóstwo ludzi, ale w nocy nie było nikogo, usiedliśmy na ławce, a on z kieszeni wyciągnął mały woreczek.
-Co to jest?-Zapytałam
-Marihuana, nie piję ale czasami palę. Próbowałaś kiedyś?
-Tak.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-A masz ochotę dzisiaj?
-Tak, w sumie tak- latarnia ustawiona niedaleko oświetlała jego twarz i te niesamowite oczy, nie mogłam odmówić.
*Ed*
-Czym się zajmujesz?-zapytała pomiędzy zaciągnięciami skrętem
Zaczęła się moja szybka walka z myślami, co powinienem powiedzieć?
-I am singer, song-writer.- zarapowałem, postanowiłem spróbować odwrócić to w żart.
-W porządku-zaśmiała się, nie uwierzyła.
Udało się pięć punktów dla mnie! Postanowiłem użyć efektu zaskoczenia i od razu poprosić o numer telefonu.
-A skoro już ustaliliśmy, że jestem gwiazdą, może dasz mi swój numer telefonu?
-Podobno gwiazdą się nie odmawia, a więc dobrze.- Dała mi swoją wizytówkę-muszę już iść moja gwiazdo-wstała pocałowała mnie w policzek i odeszła, nie zdążyłem nawet powiedzieć słowa, a jej już nie było.
Ed taki odważny? Ciekawie się zaczyna.. Już lubię tego bloga. :-) Życzę ci, aby natchnienie trwało, trwało i trwało. :-)
OdpowiedzUsuńPostanowiłam użyć kontrastu do rzeczywistości :)
UsuńNieźle się zaczyna. :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie:
http://iambuildingalegohousewithed.blogspot.com/
Dziękuje; na Twojego bloga zaglądam codziennie-bardzo lubię Cie czytać :)
Usuń